Gorce - Turbacz
Punkt 8:30 wyjazd z domu z kilkunastokilogramowym wyposażeniem w stroną Gubałówki.
Jedna z wielu kapliczek w Dzianiszu

Widok od strony północnej Dzianisza

Po zdobyciu Gubałówki zacząłem kierować się w stronę Nowego Targu.
Niedzielny, poranny widok z Gubałówki

W drodze do Nowego Targu


Nowotarski rynek

Początek żółtego szlaku do schroniska Turbacz. Niestety miejscami podjazd był za stromy i zbyt kamienisty na jazdę. Musiałem iść z buta.


Kaplica Papieska


Szlak żółty później staje się na tyle przyjemny, że do samego schroniska można bez problemu podjechać na rowerze. Po drodze spotkałem parkowców, z którymi zamieniłem kilka słów. Są bardzo pozytywnie nastawieni do rowerzystów.
Muszę potrenować ponieważ tchu w piersiach miałem jeszcze sporo ale kolana nie wytrzymywały wysiłku. Momentami na podjeździe strasznie piekły.

W schronisku zgadałem się z dwoma rowerzystami i przy okazji posiliłem się naleśnikami.


Szlak czerwony na Turbacz. Miejscami zbyt stromy na rower ale największy problem stanowiły wiatrołomy.

Turbacz 1310mnpm

Pobłąkałem się w okolicy Turbacza a następnie skierowałem się szlakiem w stronę Kiczory.


Zalew czorsztyński (troszkę go widać), widok z czerwonego szlaku z Kiczory

Odbiłem w prawo na czarny szlak, z którego zbłądziłem by pojeździć po trasach nieuczęszczanych przez turystów. W takich miejscach czuć atmosferę lasu.



Koniec przygody w terenie. Do domu jeszcze kilkadziesiąt kilosów a pomału zaczynają skurcze w nogach łapać.

Kościół oraz skansen w Łopusznej



Potok Białka. Przez most już można "dziko" przejechać



Herbata z cytryną w plenerze smakuje wyśmienicie. Przy okazji napełniłem bukłak świeżym piciem. 3 litry herbaty owocowej z yarbe mate myślałem, że starczy na cały dzień.

Ostatni zdjęcia jakie zrobiłem. Jakieś 30km przed domem zaczeły mną szarpać skurcze. W piersiach miałem jeszcze duży zapas siły ale nogi padły. Od tego momentu wlokłem się do domu w ślimaczym tempie. Byle tylko dojechać.



Do domu dojechałem o godz 22:30. Dinotte na kasku się przydał:) Tak, to prawda. W końcu go kupiłem.
Pozdrawiam